Decydując się na zaciągnięcie kredytu należy również rozważyć, czy wybrać kredyt w złotówkach, czy w walucie obcej. Pierwsza możliwość jest na początku przeważnie droższym rozwiązaniem, gdyż oprocentowanie takiego kredytu w większości przypadków jest oparte na jednej ze stóp referencyjnych obowiązujących na polskim rynku międzybankowym (np. WIBOR 1M, WIBOR 3M lub WIBOR 6M, czyli stóp procentowych po jakich banki oferują innym bankom środki pieniężne o terminie zwrotu odpowiednio 1-, 3- i 6-miesięcznym), a te są wyższe niż odpowiednie stopy na rynku londyńskim (LIBOR), czy europejskim (EURIBOR). Najniższe oprocentowanie kredytów we frankach szwajcarskich zachęca wiele osób do wyboru tejże waluty. Są to też najbardziej dostępne kredyty, gdyż łatwiej niż w pozostałych przypadkach jest uzyskać wymaganą zdolność kredytową (zwłaszcza przy ratach równych). Banki jednak zazwyczaj nie dopuszczają do obsługi kredytu poprzez konto walutowe, lecz przeliczają wysokość rat na złotówki po swoich kursach sprzedaży, podczas gdy wartość kredytu była ustalana po niższych kursach kupna. Jest to więc w praktyce kredyt denominowany w walucie obcej, która sprowadza się do roli rozliczeniowej. Klient zostaje obarczony ewentualnymi kosztami wynikającymi ze zmian kursu walut oraz wysokości tzw. spreadu (różnica między kursem kupna a kursem sprzedaży), który w rożnych bankach utrzymuje się na różnym poziomie, co też należałoby brać pod uwagę. W razie niesprzyjających warunków rynkowych może zajść potrzeba przewalutowania kredytu i tutaj dochodzą kolejne koszty takiej operacji, które mogą sięgać nawet 2% wartości pozostałej do spłaty części kredytu (choć coraz więcej banków obniża je nawet do zera lub określa stałą, wręcz symboliczną opłatę).